Jak napisać “opowiadanie twórcze”? – ćwiczenie na motywach “Opowieści wigilijnej” – poradnik dla uczniów klas ósmych i nie tylko

27 grudzień, 2020 10:38 Zostaw komentarz

Wskazówki odnośnie podstawowych zasad pisania opowiadań znajdziecie w artykule pod tytułem: Jak napisać dobre opowiadanie? ABC. Teraz spróbujemy sprostać egzaminacyjnemu wyzwaniu w postaci “opowiadania twórczego”. Tematy w arkuszach próbnych lub egzaminacyjnych narzucają uczniowi konieczność napisania dalszego ciągu losów bohatera lektury bądź ułożenia jego nowej historii w innym miejscu lub czasie. 

Zdający powinien wykazać się dobrą znajomością pierwowzoru, a zatem charakteru postaci, jej typowych zachowań, reakcji, wyzwań, którym musiała sprostać.

Wyobraźmy sobie temat „Pan Scrooge we współczesnej Warszawie”. Bohater „Opowieści wigilijnej” Charlesa Dickensa to chorobliwie skąpy bogacz, nieżyczliwy, bezwzględny, mający ludzi za nic. Życie składa się dla niego z okazji do zarobku. Postępuje nagannie moralnie. Często jego ofiarą padają ludzie biedni. W powieści Dickensa występuje motyw ingerencji nadprzyrodzonych sił w jego życie oraz przemiana bohatera pod wpływem tego działania.

W naszym nowym opowiadaniu również powinny znaleźć się te motywy. Podsumujmy:

  1. współczesna Warszawa
  2. skąpiec wyzyskiwacz
  3. ofiara biedak
  4. wydarzenie fantastyczne, nadprzyrodzone
  5. przemiana.

Czy są dziś ludzie biedni cierpiący głód? Oczywiście, tak. Jest co prawda wiele instytucji, fundacji, stowarzyszeń niosących ratunek, ale często z nędzą wiąże się wstyd, osłabienie, załamanie, depresja, nieporadność życiowa, poczucie zagubienia. Na szczęście, czytającym te słowa trudno, mam nadzieję, to sobie wyobrazić, ale zapewniam, że takie sytuacje się zdarzają. Alkoholizm w rodzinie, przemoc, niezrozumienie otoczenia.

Był dzień Wigilii. Pan Skródżewski otworzył jeszcze tego dnia swój punkt pożyczkowy na warszawskiej Pradze. Liczył, że tuż przed Bożym Narodzeniem jacyś zdesperowani biedacy zechcą poratować się szybką pożyczką. Ubodzy zwykle pobranych pieniędzy nie oddawali, ale sprytny przedsiębiorca wiedział, że właśnie na nich można znakomicie zarobić. Brał od nich w zastaw cenne przedmioty. Bywało, że wielokrotnie przekraczały wartość pożyczonych środków.

Koło czternastej do kantorku weszła młoda dziewczyna. Była zmarznięta, blada. Trzęsła się. Położyła na ladzie pierścionek. Chciała tysiąc złotych. Skródżewski zgodził się. Obiecał, że jeśli za tydzień przyniesie mu tysiąc złotych i sto w postaci odsetek, odda zastaw. Gdy wyszła, z przyjemnością oglądał cenny przedmiot. Wart był o wiele więcej. Wielki szafir umieszczono w otoczeniu małych diamentów. Prawie podskoczył z radości i schował klejnoty w wielkim pancernym sejfie. Pierścionek wart był koło ośmiu, dziewięciu tysięcy.

Dziewczyna po wyjściu z biura udała się do pobliskiej taniej garkuchni. Już ją zamykali, ale pracownice litościwie pozwoliły jej jeszcze zjeść. Gorąca herbata zaczęła rozgrzewać dłonie i żołądek. Zupa i naleśniki dały ciepło na dłużej. Poszła w kierunku dworca. Była sama, zupełnie i przeraźliwie. Mama zmarła, a właściciel mieszkania zmienił zamki i po pogrzebie nie miała gdzie się schronić. Najcenniejszą rzecz, która jej została, właśnie dziś oddała za jedzenie na trzy, cztery tygodnie. Osłabienie utrudniało jasność myślenia. Prawdziwej wartości przedmiotu nie znała.

Drugiego stycznia Skródżewski przyszedł do firmy. Otworzył sejf, by delektować się zdobyczą. Był pewny, że właścicielka po swoją własność nie wróci. Skąd wzięłaby tysiąc sto złotych? Jakież było jego zdziwienie, gdy klejnotów nie zobaczył. Pierścionek zniknął. Mężczyzna nic nie rozumiał. Pozostałe trofea nie zginęły. Śladów włamania nie było.

Dziewczyna wigilijną noc spędziła na dworcowej ławce. Gdy się obudziła, na palcu tkwiła mocno osadzona rodzinna pamiątka, pierścień z kamieniami. W nocy śniła jej się mama.

Skródżewski patrzył w lustro. Czul się oszukany, ale też w jego głowie pojawiła się po raz pierwszy od lat myśl, że jest łobuzem i draniem, i że czas się nad sobą zastanowić.

No cóż, pisanie to dobra zabawa. Napiszmy zatem tę samą historię, ale bohaterem “prowadzącym” będzie dziewczyna.  

Justyna wysiadła kilka godzin temu na dworcu w Warszawie. Minęły dwa dni od pogrzebu mamy i od chwili, gdy znalazła się na ulicy. Właściciel mieszkania nie pozwolił jej nic zabrać aż do czasu spłacenia zaległości. Nie wiedziała, że mogła skorzystać z pomocy prawnika. Jak to zwykle bywa, słabszym trudniej upominać się o swoje prawa, najczęściej nie wiedzą, że je mają. W stolicy szukała ciotki, ale jej adresu dokładnego nie znała. Liczyła na łut szczęścia.

Robiło się późno, a ona od wielu godzin nie miała niczego w ustach. Była zima, wigilijny wieczór. Nie miała sił płakać. Za uśmiech szczęścia uznała natrafienie przypadkowe na biuro pożyczek  „Skródżewski i Marlejak”. Weszła. Poprosiła o pieniądze i dowiedziała się, że musi coś zdeponować w zastawie. Wyjęła swój jedyny wartościowy przedmiot, pierścionek. Nie znała jego ceny, ale mężczyzna za ladą zaoferował jej dwieście złotych i obiecał, ze odda wyrób jubilera, gdy panna przyniesie mu za tydzień dwieście pięćdziesiąt. Pragnienie jedzenia było potężne. Wzięła to, co dawano. Właściciel liczył, że dziewczyna nie wróci, a on dzięki drogim kamieniom w jubilerskim przedmiocie będzie bogatszy o sześć, może osiem tysięcy. 

W barku dworcowym zjadła sajgonki i popiła herbatą. Zasnęła na ławce. Śniła jej się mama. Nad ranem na palcu znalazła pierścionek, ten który zostawiła w biurze. Nie wiedziała już, co było snem, a co wydarzyło się naprawdę.

Właściciel biura pożyczkowego kilka dni później nie znalazł w sejfie przedmiotu, który tak szybko uznał za swoją własność. Pierścionek zniknął, tylko on. Mężczyzna trochę myślał i postanowił przelać odpowiednio dużą sumę na konto fundacji wspierającej ubogich. Czuł, że powinien poważnie się nad sobą zastanowić.

Pierwsza wersja jest w tym lepsza, że jednak polecenie wskazuje na Scrooge’a jako protagonistę, ale egzaminatorzy, tak mi się wydaje, powinni uznać także drugą wersję za dobrą realizację tematu.

Poćwiczcie teraz sami. Na stronach tego bloga-bazy wiedzy znajdziecie obszerny artykuł poświęcony “Opowieści wigilijnej” Dickensa. Wykorzystajcie okno wyszukiwarki lub alfabetyczny spis treści umieszczony na dole każdej karty. Przejrzyjcie, proszę, materiały o lekturach obowiązujących do egzaminu na koniec szkoły podstawowej. Zajrzyjcie do działu Jak pisać. Jest tam kilka artykułów-poradników pomagających w uczeniu się pisania szkolnych form. 

Drodzy Czytelnicy,

jeśli chcecie podziękować autorowi za jego pracę, to macie kilka możliwości do wyboru:

  1. odwiedzajcie stronę, wracajcie tu jak najczęściej
  2. zainteresujcie znajomych ofertą Sztuki Słowa – polećcie mnie jako polonistę przygotowującego solidnie do matury z języka polskiego na poziomie podstawowym, rozszerzonym, do matury międzynarodowej, do egzaminu ósmoklasisty  
  3. polubcie na Facebooku fanpejdż strony: Klasyka Literatury i Filmu 
  4. wpłaćcie symboliczną kwotę na konto firmowe z adnotacją w tytule: SERWIS EDUKACYJNY

 

     Właściciel: Sztuka Słowa PL, Tomasz Filipowicz

     Nr konta: 15 2490 0005 0000 4500 8617 6460 

Tytułem: SERWIS EDUKACYJNY 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *